|
Księgarnia wysyłkowa: Zapraszamy do księgarni wysyłkowejNasi autorzy: Bogumił Andrzejewski Katarzyna Olga Beilin Dawid Bieńkowski Zbigniew Bieńkowski Maciej Z. Bordowicz Andrzej Braun Wojciech Chmielewski Miloš Crnjanski Wiesław Cypryś Andrzej Czcibor-Piotrowski Filip Dawid Jerzy Gierałtowski Jerzy Górzański Marian Grześczak Wacław Holewiński Anatol Kobyliński Ivan Kordić Veselno Koroman Grzegorz Łatuszyński Sonja Manojlović Slavko Mihalić Michał Nataniel Beata Obertyńska Neven Orhel Jan Parandowski Janusz Odrowąż-Pieniążek Jerzy Pietrkiewicz Stevan Raičković Stanisław Rembek Abdulah Sidran Henryk Skwarczyński Marek Sołtysik Mile Stojić Katarzyna Szeloch Włodzimierz Śliwiński Andjelko Vuletić Piotr Wojciechowski Witold ZalewskiSerie wydawnicze: Biblioteka Poetycka Biblioteka Sensacji Biblioteka Srebrnego Asa Biblioteka Współczesna Literatura faktu Literatura i ekran Powieść historyczna Świat, kultura, politykaOficyna Wydawnicza "Agawa" Al. Niepodległości 15/8 02-653 Warszawa tel./fax: (022) 847-36-54 tel. 0604-156-288 e-mail: agawaow@tlen.pl |
Mile Stojić
Poeta na wygnaniu Mile Stojicia poznałem ponad 15 lat temu. Przedstawił mi go chyba na jakiejś imprezie literackiej w Sarajewie mój przyjaciel Andjelko Vuletić, którego wybór wierszy p.t. "Dusze na kiju klonowym" w moim przekładzie "Agawa" wydała 3 lata temu. Poznałem Stojicia i równocześnie z nim Mirka Toholja jako dwóch młodych, dobrze zapowiadających się pisarzy sarajewskich. Stojić był chorwackim poetą - Toholj serbskim prozaikiem. Obaj utalentowani, z pewnym już dorobkiem twórczym, dobrze zakotwiczeni w środowisku, pełni optymizmu i wiary w przyszłość. Zbyt wielką sympatią może nawzajem siebie nie darzyli, ale nie mogę powiedzieć, że okazywali sobie niechęć, a jeśli, to nie w mojej obecności. Spotykaliśmy się potem jeszcze szereg razy przy różnych okazjach, jak choćby w czasie Sarajewkich Dni Poezji, na które raz przyjechałem z Zygmuntem Trziszką, innym razem z Adrianą Szymańską czy Zbyszkiem Bieńkowskim. Zawsze przyjmowani byliśmy przez moich przyjaciół z dużą serdecznością i uwagą, bywaliśmy goszczeni w ich domach. Pamiętam jeden z takich cudownych wieczorów, kiedy Mile grał na gitarze, a jego żona Hasija czytała wiersze. Żyliśmy poezją, żyliśmy sztuką i nikt wtedy jeszcze nie zauważał, że niebo nad Sarajewem zaczyna zaciągać się ciężkimi chmurami. Zbyszek Bieńkowski, obserwując dynamikę życia literackiego tego kraju, mówił niemal z zazdrością, że to bogactwo, to intelektualne i twórcze napięcie, jakie tam się obserwuje, rodzi się z fermentu, który w Sarajewie powstaje ze zróżnicowania wiar, kultur i historii, czego u nas dziś już nie ma, rodzi się z nieuniknionego kontaktu, ścierania się i przeplatania ze sobą na tym obszarze trzech wielkich cywilizacji - łacińskiej, bizantyńskiej i islamskiej... Tu serbskość, chorwackość, prawosławie, katolicyzm, mahometanizm zmagając się, rywalizując ze sobą, współtworzą jakąś wartość, jakąś jakość czy po prostu więź, która daje współżyciu i kontaktom międzyludzkim temperaturę wyższą niż normalnie. Później, kiedy w Bośni wybuchła krwawa wojna etniczna, Bieńkowski w swoim błyskotliwym tekście zatytułowanym Sarajewo, moja miłość (jest to oczywiście zamierzona trawestacja tytułu filmu " Hirosima, moja miłość") napisał: "Nigdy i nigdzie nie doznałem tak silnego poczucia bliskości Europy jak nad Miljacką, niewielką rzeczką płynącą środkiem Sarajewa... Bo Europa tutaj wciąż się staje." Właśnie tutaj w 1990 roku na sympozjum pisarzy z republik jugosłowiańskich i ich gości z Europy Środkowej dyskutowaliśmy o Europie jako naszej wspólnej ojczyźnie. Tu, w Sarajewie, nad Miljacką, gdzie najsłynniejszy przed Bin Ladenem terrorysta, Gavrilo Princip, strzałem z pistoletu do arcyksięcia Ferdynanda zafundował Europie I wojnę światową. Czyż można było znaleźć na taką dyskusję lepsze miejsce, bardziej wymowne, bardziej trafne i konkretne niż to rozdroże Wschodu i Zachodu, Północy i Południa? "Każda wojna ? pisał we wspomnianym eseju Bieńkowski - jest nieszczęściem ludzi. Wojna Chorwatów z Serbami jest nieszczęściem Chorwatów i Serbów, ale to, co spotkało Bośnię, jest wspólnym nieszczęściem nas wszystkich. Nie pozwolono dojrzeć tym wartościom, które stanowią o naszym ludzkim, duchowym powinowactwie." Mile Stojić przed wojną był redaktorem naczelnym sarajewskiego "Odjeku", jedynego wielkoformatowego pisma literackiego, które czytała cała Jugosławia, bo publikowali się w nim i Serbowie, i Chorwaci, i Muzułmanie czy Boszniacy, jak dziś oni wolą sami siebie nazywać. To się niemal nie zdarzało w innych jugosłowiańskich pismach literackich, które ograniczały swój zasięg w zasadzie do jednej republiki. W pismach serbskich produkowali się pisarze serbscy, w chorwackich chorwaccy i tak dalej. Na łamach "Odjeku" Stojicia głos zabierali ludzie, którzy byli orędownikami budowania mostów i to nie tylko mostów wewnętrznych, między Serbami, Chorwatami, Muzułmanami, Albańczykami, Słoweńcami i Macedończykami, ale także zewnętrznych, między narodami jednoczącej się Europy. I tak dzięki Stojiciowi, który zamówił u mnie przekłady, "Odjek" publikował również polskich poetów: Zbigniewa Bieńkowskiego, Tadeusza Śliwiaka, Ryszarda Krynickiego, Krzysztofa Karaska, Adrianę Szymańską, Ewę Lipską i innych. Miroslav Toholj, który pracował wtedy w jednym z liczących się sarajewskich wydawnictw książkowych, jakby nie chcąc być gorszym od Stojicia w krzewieniu polsko-jugosłowiańskiej współpracy kulturalnej, zaproponował mi dokonanie wyboru oraz przekładu tomu poezji Zbigniewa Bieńkowskiego. Ale tego projektu nie zdążyliśmy już zrealizować do końca, gdyż konflikty etniczne w Bośni zaczęły gwałtownie narastać, w konsekwencji czego Toholj zafascynował się innym poetą, bliższym mu w tym gorącym czasie, Radovanem Karadžiciem, zapominając o Bieńkowskim. Karadžić zaś zdobył rozgłos w kraju i za granicą, kiedy rzucił pióro, a wziął kałasznikowa do ręki i stanął na czele powstania serbskiego w Bośni. Mile Stojić pozostał wierny poezji pisanej piórem, a kiedy nie było na nią miejsca w oblężonym Sarajewie, przeniósł się do Zagrzebia, potem do Austrii. I od dziesięciu lat już mieszka w Wiedniu, wykłada na tamtejszym uniwersytecie. Nawiązał też ze mną kontakt, przysyłał mi swoje nowe tomiki poetyckie, pisane na emigracji. Jego poezja po doświadczeniach wojny, po zaznaniu doli i niedoli, jaką zwykle niesie los tułacza i emigranta, a ilustruje to choćby "Wiersz wygnańczy", stała się bogata przez doświadczenie, gęsta przez przemyślenia, refleksyjna, celna, wyrazista. Doszły w niej do głosu nie tyle emocje rodzące żal i gorycz, co poetycka i poznawcza dociekliwość - ilustruje ją choćby wiersz "Nikola Tesla" - obserwacja ludzi w dniach i godzinach próby, jak, powiedzmy, w wierszu "Domek na lodzie", nacechowana filozoficznym dystansem do wydarzeń, które skazały jego, ludzi mu bliskich, rodzinę i przyjaciół na poniewierkę. Obserwacja tego, w co się zmieniło Sarajewo, do czego zdolni stali się ludzie, wywołuje szok, gdyż narastającą przemoc, okrucieństwo, zezwierzęcenie, niosące bezmiar ludzkiego cierpienia, zda się, nie mieć granic. Przez wiersze Stojicia przebija żal za światem, który odchodzi w bezpowrotną przeszłość, za miastem, które nigdy już nie będzie takie, jak było. Jest tu też nostalgia za krajem, jest trud adaptacji, trud przezwyciężania samotności i obcości w nowym środowisku. Jest lęk przed niewiadomym, przed niepewną przyszłością, przed utratą tożsamości. W poezji tej silnie zabrzmiały sprawy etyczne, sprawy określonych postaw, zaskakujących nieraz zachowań w konkretnych trudnych sytuacjach i związany z tym niepokój moralny, próba zrozumienia i oceny tego, co się działo wokół, a także w nim samym. Widoczne jest to w takich wierszach jak "Naród", "Ćwiczenia z arystotelesowskiej poetyki", "Libretto na piszczałkę i karabin maszynowy", a szczególnie w wierszu "Gitara z drutu kolczastego". Dla nas, Polaków, którzyśmy od czasów jagiellońskich po II wojnę światową żyli w wielonarodowym kraju, spędzili 130 lat pod rozbiorami i nieraz w historii zaznali doli tułaczej, zsyłek, banicji, którzyśmy mieli kilka fal emigracji politycznej, a od ponad 170 lat, od powstania listopadowego po dzień dzisiejszy nieustannie mamy na obczyźnie pisarzy emigracyjnych, poezja Stojicia nie stwarza większych barier, nie pogrąża się w tematach nam obcych, przeciwnie, te doświadczenia są nam bliskie i znane. Dlatego łatwo identyfikujemy się, łatwo tę poezję przyjmujemy za swoją. Bardzo mi się podobał Mile Stojić jako poeta dojrzały, borykający się z autentycznymi problemami ludzkiej egzystencji w makro i mikro skali, piszący z wielką wrażliwością, językiem świeżym, bogatym, barwnym, krwistym. Szereg jego wierszy przetłumaczyłem i chciałem tłumaczyć dalej, ale żeby móc pomyśleć o ich wydaniu, należało poszukać sponsora, który pokryłby choćby jakąś część kosztów. W ubiegłym roku, kiedy Mile Stojić przyjechał z Hasiją do Warszawy na zaproszenie Austriackiego Forum Kultury, spotkaliśmy się ponownie po wielu latach. Odżył pomysł wydania jego wierszy w Polsce. Życzliwość dyrektora Austriackiego Forum Kultury, pana Andreasa Stadlera, pozwoliła nam szczęśliwie zrealizować te plany. "Strzała w popiele" jest już w księgarniach. Z pewnością wdzięczni za to będą panu dyrektorowi i Austriackiemu Forum Kultury także polscy czytelnicy, gdyż mają możliwość poznać tę niezwykle interesującą poezję. Za tę piękną książkę tak Autor, jak i Wydawnictwo dziękują znanemu polskiemu malarzowi, Franciszkowi Maśluszczakowi, który dodał poezji Stojicia zewnętrznego blasku, użyczając swojego obrazu "Domowe zdarzenia" na pierwszą stronę okładki. Grzegorz Łatuszyński Książka: Strzała w popiele Oficyna Wydawnicza "Agawa"Wybór i przekład: Grzegorz Łatuszyński ISBN 83-85571-26-4 Seria: Biblioteka Poetycka Okładka barwna, foliowana Format S6 (12,5 x 19,5 cm) Str. 120 Cena detaliczna.: 24,00 zł Więcej o tej książce... Książka: Via Vienna
Więcej o tej książce... Lista wszystkich autorów |